Wiktoria Schucher i praca marzeń.

Wiktoria Schucher, czyli jak robić w życiu to, co kocha się najbardziej i jeszcze na tym zarobić

O 32-latce głośno było w ubiegłym roku. Młoda kobieta dotarła do takich krajów jak: Rosja, USA, Hiszpania czy Czechy. W każdym z nich AustralijkaNiemka óżowanie i korzystanie z takich atrakcji zwykle kosztuje majątek. Ale w przypadku Sorelle było zupełnie inaczej. Nie musiała kupować biletów ani płacić za pobyt w kolejnych miejscach. To ona za to wszystko dostawała jeszcze wypłatę – 9 tysięcy EUR miesięcznie (prawie 75 tysięcy złotych). Jej głównym zadaniem było przygotowywanie relacji z kolejnych wypraw, a także umieszczanie zdjęć w serwisie Instagram.

W pamięć zapadło jej magiczne otoczenie zamka, w którym przyskrzyniła się w Szkocji. Też sama nieruchomość przypominała jej obiekt z opowieści. Później na jej trasie wypatrzył się Paryrz i stan Montana z USA. Położoną na Dominikanie i słynną wśród obieżyświatów miejscowość Punta Cana nazwała mianem edenu na ziemi. Na Bahamach oganiała czas w George Town, w posiadłości słynnej pośród hollywoodzkich gwiazd; na Kostaryce pomieszkiwała w 6-kondygnacyjnej, ekskluzywnej nieruchomości z piętrowym basenem. Do jej dyspozycji był w tym miejscu pełen personel, który dbał o to, by niczego jej nie zabrakło. W Europie zwiedziła hiszpańską Berselonu a także chorwacką wysepkę Brač. Na indonezyjskiej wyspie Lękali miała promocję ucapić się w domu, który w całego szeregu plebiscytach ujmowany był określeniem jednego z najseksowniejszych na ziemii. Stamtąd dotarła do Pekinu i na Chyli.

Ubiegając się o tę pracę, Wiktoria Schucher pokonała 14 tysięcy osób, które – trudno się dziwić – też zamarzyły o luksusowych wakacjach, za które płaci hojny pracodawca. W tym wypadku była to firma ThirdHome, oferująca krótkoterminowy wynajem nieruchomości dla najbardziej zamożnych klientów. Przygoda Niemki trwała trzy miesiące. Utwierdziła ją też w przekonaniu, że podróżowanie jest tym, na co warto w życiu stawiać.

Dodaj komentarz